Get Adobe Flash player
Follow us on Twitter
Reklama

Walka z wiatrakamiA więc dlaczego w ogóle buduje się wiatraki i dlaczego, jak już, nie stawia się ich na Pomorzu, gdzie warunki dla tego typu inwestycji są teoretycznie najlepsze.

Ideą odnawialnych źródeł energii jest redukcja emisji oraz zwiększenie niezależności energetycznej poprzez tworzenie rozproszonych źródeł i wykorzystywanie regionalnie dostępnych surowców. Energia odnawialna jest częścią planu, który uwzględnia również, a może przede wszystkim, modernizację oraz budowę nowoczesnych elektrowni konwencjonalnych, a w Polsce także rozwinięcie energetyki jądrowej.
 
Efektu cieplarnianego, jak i problemu zanieczyszczenia powietrza nie da się spostrzegać lokalnie, tylko jako problematykę globalną. Dlatego działania podejmuje się na szczeblach międzynarodowych. W Europie wytycznymi zajmuje się Unia Europejska. Te wytyczne są dla każdego kraju członkowskiego wiążące i każdy kraj członkowski jest zmuszony do tego, aby implementować te wytyczne do ustawodawstwa danego kraju.
 
W naszym wypadku na podstawie wytycznych UE powstał wiążący dokument „Polityka energetyczna Polski do 2030 roku”. W tym dokumencie zostało opisane co nasz kraj będzie robił, aby udało mu się spełnić oczekiwane normy a także przedstawiono wytyczne odnośnie energetyki wiatrowej.
 
W odróżnieniu od budowy nowych, czy modernizacji starych elektrowni konwencjonalnych, lub budowy elektrowni jądrowych, energia odnawialna, jako część systemu rozproszonego, ma być budowana przez prywatny sektor. A więc nie Państwo buduje, tylko prywatny biznes. Energia Odnawialna ma zasadniczo polepszyć jakość powietrza poprzez redukcję siarczanów, pyłów oraz dwutlenku węgla. Ta redukcja – a więc polepszenie jakości życia – ma się przenieść na niższe koszty związane z leczeniem przewlekłych schorzeń, wcześniejszą utratę życia, mniejsze koszty związane z renowacją budynków i tym podobne. A więc z jednej strony mamy cel publiczny – po drugiej prywatny biznes. Żadna firma nie będzie wydawać, bo trudno można tu mówić o inwestowaniu, swoich pieniędzy na cele wyższe. Tak więc, aby ten sektor w ogóle był interesujący dla biznesu, musi się opłacać. Dlatego na całym świecie powstają różne formy wsparcia. W Polsce mamy liczne formy certyfikatów dla różnych źródeł.
 
Dobrze, mamy energię odnawialną, i stworzyliśmy jakąś formę wsparcia – tak aby się to wszystko opłacało dla prywatnych firm.
 
I teraz mamy Polskę. Polacy mają to do siebie, że jak tylko widzą możliwość szybkiego zarobku to oczywiście to wykorzystują. Każda nowa możliwość wykorzystywana jest na początku przez ludzi „przedsiębiorczych”, którzy w mniej czy bardziej etyczny i całkiem zgodny z prawem sposób dochodzą do swoich milionów. Zanim system się ustabilizuje a na rynku upozycjonują się doświadczone i rzetelne firmy, w pierwszej bujnej fazie można tyle popsuć, że potem trudno jest to wszystko uporządkować. W przypadku tematu farm wiatrowych faktycznie przez długi okres rynek był zdominowany liczebnie przez spekulantów, dla których liczyła się tak naprawdę tylko szybka kasa. Na szczęście ta faza się już prawie skończyła i rynek się oczyszcza. Niestety jak widać stwierdzenia takie, jak „deweloperskie gnidy” pozostają. A więc w głowach pozostaje: Ktoś przychodzi i mówi coś o wiatrakach = złodziej i oszust. To jest niestety spadek, z którym rzetelne firmy muszą teraz żyć. Takie mechanizmy rynkowe są dla Polski bardzo typowe – taka jest Polska mentalność.
 
Mamy rządowy plan, który przewiduję zainstalowanie około 6000 MW z elektrowni wiatrowych w naszym kraju do roku 2030. Mamy system wsparcia, który umożliwia opłacalne inwestycje w tym sektorze i jest kilkadziesiąt firm, które zajmują się prowadzeniem projektów farm wiatrowych. Farmę wiatrową trzeba przyłączyć do sieci. Bez tego się nie da. Tak się niestety składa, że nasza sieć przesyłowa nie uwzględnia zbytnio instalacji rozproszonych źródeł energii. Tam gdzie mocno wieje, trudno się przyłączyć, tam gdzie można by się przyłączyć nie wieje lub nie jest to możliwe.
A więc potrzebne jest bardzo szczegółowe podejście do tematu. To znaczy wytypowanie takich lokalizacji, gdzie prawdopodobnie wieje na tyle, że wystarczy aby inwestycja się opłacała, odległość od punktu przyłączenia nie jest zbyt daleka i nie ma przeciwwskazań od strony ochrony środowiska. Wstępne wytypowanie lokalizacji sporządza się przy użyciu atlasów wiatru oraz dostępnych danych z okolicznych stacji pomiarowych. Atlas wiatru nie ma wiele wspólnego z tymi mapkami IMGW, na których Polska bardzo ogólnikowo jest podzielona na strefy wiatru.
 
Atlas wiatru powstaje na podstawie ciśnienia atmosferycznego na dużej wysokości. Rozkład ciśnienia powiązany z topografią terenu umożliwia dość dokładne wskazanie średniej prędkości wiatru w kwadracie o boku 5 na 5 km. Do tego dochodzi wizja lokalna oraz dokładna analiza topografii. Na podstawie tego można wstępnie ocenić, że w danym miejscu średnia prędkość wiatru jest dla danej inwestycji wystarczająca. Może to być na przykład lokalizacja w Gminie Grodków – choć mapa IMGW przedstawia kompletnie coś innego.
 
I według takiego schematu kilkadziesiąt, wcześniej wymienionych firm pracuje na terenie całej Polski nad projektami farm wiatrowych. Ostatnie liczby wskazują, że łączna moc projektowanych farm to około 55.000 MW. Ale poprzez fakt, że dużo więcej niż 6000 MW systemowo nie da się podłączyć – faktycznie powstanie około 10% tych projektów., a więc co dziesiąty projekt. Pozostaną takie projekty, które nie mają przeciwwskazań od strony ochrony środowiska i są opłacalne.
 
Tomasz Burzynski
 
Tekst jest częścią wypowiedzi na forum.nto.pl

 
PWE CC on Facebook
Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com