Get Adobe Flash player
Follow us on Twitter
Reklama

China Wind PowerGDY Europa nadal zastanawia się nad energetyką wiatrową, gdy wylicza, analizuje, prognozuje i teoretyzuje, gdy wielce uczeni profesorowie kłócą się między sobą, o to czyj program badań naukowych bądź pseudonaukowych na temat wiatraków jest słuszniejszy i mądrzejszy, a tym zasługujący na wyższą dotację, w pewnym kraju, dosyć daleko stąd, gdzie 95 proc mieszkańców nie wie nawet o istnieniu Unii, nie wspominając już o Polsce, turbiny wyrastają jak grzyby po deszczu. Pod koniec ubiegłego roku było już tam 40 GW zainstalowanej mocy, a w 2020 ma być to 230 GW. 

Jaki to kraj?

Dla wielu osób Chiny, kojarzą się wyłącznie ze skrajnym totalitaryzmem, komunizmem, łamaniem praw człowieka, zacofaniem społeczeństwa, analfabetyzmem, niską jakością towarów itp. I pewnie jest w tym wiele racji. Tylko co z tego? 

Czy nam się podoba czy nie, Chiny są najszybciej rozwijającą się gospodarką, krajem o niesamowitym tempie przyrostu PKB, gdzie wbrew oficjalnej doktrynie państwowej rządzą twarde prawa rynku. Kapitalizm w czystej, pierwotnej formie. I dlatego w tym kraju buduje się elektrownie wiatrowe. Bo to się po prostu opłaca. 
Gdy przeciwnicy rozwoju odnawialnych źródeł energii w naszym kraju argumentują, że wiatraki są bez sensu, że są drogie i że to takie „niepoważne” produkować prąd za pomocą prostych śmigieł. Bo musi być jak w starych elementarzach dla pierwszoklasisty. Dymiące kominy, hałdy węgla, wielkie fabryki, głębokie kopalnie. Wtedy to jest prawdziwa WIELKA energetyka. 
A ja uparcie mówię jednak – uczmy się od Chińczyków. Uczmy się! Budujmy wiatraki, szukajmy dobrych lokalizacji dla elektrowni wodnych, eksploatujmy wydajne źródła geotermalne, inwestujmy w fotowoltaikę. A dlaczego i co Polska ma wspólnego z Chinami?
To w kilku zdaniach. „Też nie mamy ropy”, „ Też nie lubimy Ruskich”, „Też mamy powody, aby nie ufać USA”, „Też nie powinniśmy być zależni od kaprysów arabskich szejków”. 
Coś jeszcze? Czy wystarczy?

Oczywiście możemy budować naszą przyszłość i nasze bezpieczeństwo energetyczne wyłącznie w oparciu o importowane paliwa kopalne, albo atom (złóż uranu też niestety nie mamy). Możemy nie zauważać, co się dzieje na światowych rynkach, możemy być niepoprawnymi optymistami i wierzyć że przez następnych kilkadziesiąt lat nie zdrożeje ani ropa, ani gaz, a naszego krajowego węgla wystarczy nam na następne trzy stulecia. Że nikt nie zakręci nam – ot tak po prostu - „kurka”, że nie będzie wojen, konfliktów międzynarodowych, ataków terrorystycznych...

Podobno są na świecie tylko dwie pewne rzeczy. Śmierć i podatki. Można dołożyć do nich jeszcze wzrost cen nośników energii. Poza źródłami odnawialnymi. Te konsekwentnie są coraz tańsze. 
I dlatego właśnie Chińczycy inwestują w wiatraki. Nie dlatego, że są ekologiczne, nowoczesne, nie emitują CO2, tylko dlatego, że produkują prąd z darmowego i niewyczerpalnego wiatru. To proste.
I jeszcze jedno – nie ma wątpliwości, że rozwój odnawialnych źródeł energii i nowoczesne technologie są blokowane przez koncerny energetyczne. Im ZALEŻY, abyśmy płacili jak najwięcej za ich energię. Chińczycy na szczęście mają w nosie interesy międzynarodowych korporacji, czy karteli naftowych. Liczy się ich własny interes. I nie wiem, jak wy, ale ja czekam na jakiś tani generator „na coś tam” z Chin, który na pewno będzie lepszy, bardziej wydajny, skuteczniejszy i czystszy ekologicznie niż urojone pomysły niektórych naszych polityków.

Don Kichote, felietonista portalu energiawiatru.eu
 
 

 
PWE CC on Facebook
Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com